Spać się kładziem na brzegu, bitym morską falą.

Nazajutrz, skoro krasne zorze się rozpalą,

Zwołuję ich na radę i tak się ozowię:

— Słuchajcie, nieszczęść moich wspólnicy, druhowie

Nikt z nas nie wie, gdzie wieczór, gdzie poranne zorze:

Nikt nie wie, kędy Helios chowa się pod morze

I gdzie wschodzi. Dlatego myślmy o sposobie,

Co począć? Choć sposobu nie widzę na dobie572.

Właśnie z szczytu wiszarów573 widziałem na oczy,

Że to wyspa, w niezmiernej wód morskich roztoczy