Wiele przeszło księżyców, dni minęło wiele,

Wyzwali mnie na tajne słówko przyjaciele:

— Niebaczny! Mógłżeś zabyć598 o ojczyźnie drogiej,

Jeśli los ci przeznaczył żywym wrócić w progi

Twego zamku i smugi rodzinne powitać? —

Tą mową męskie serce umieli tak schwytać,

Że gdy z słońca zachodem cień okrył nas szary,

Jam z Kirką wszedł pod pyszne łożnicy kotary

I błagałem pokornie, ściskając kolano:

— Bogini! Spełń raz świętą przysięgę mi daną,