Wsiadamy; zasmuceni lejem łzy żałoby.

Wtem od lądu na okręt nasz błękitnodzioby

Kirka wiatr nam nasłała; żagle już nadyma

Ten przewodnik żeglugi, jak lepszego nie ma.

Rączo też sprzęt zniesiony w nawie porządkujem

I zdani na wiatr dobry i ster, morze prujem

Pełnym żaglem; przez cały dzień szparko się płynie

Do zachodu, gdy szlaki wodne noc obwinie.

Tak dotarłszy do samych oceanu krańcy,

Widzim kraj. Kimmeryjscy siedzą w nim mieszkańcy618.