Nie opłakane, ani nawet pogrzebione —

Inne sprawy myśl naszą rwały w inną stronę.

Widząc go, jam zapłakał, litością się kruszę,

I zagabałem626 tymi słowy biedną duszę:

— Mówże, jakeś się dostał w te ciemne przestwory?

Nogi-ż niosły cię prędzej niż mnie okręt skory? —

Takem pytał; on na to mówił płacząc rzewnie:

— O przemądry Odysie! Jakiś demon pewnie

Zdradził mnie, a zgubiło wina nadużycie,

Żem zapomniał, zaspany na zamkowym szczycie,