Znaleźć wschody, zejść po nich bez żadnej mitręgi,

I prosto-m z dachu skoczył, łamiąc kark i kręgi,

Aż dusza ze mnie poszła w ten mrok hadesowy.

Błagam cię, klnę na wszystkie najdroższe ci głowy,

Na małżonkę, na ojca, co-ć chował i bawił,

Na syna Telemacha, coś w domu zostawił,

Że gdy, jak wiem, opuścisz kraj Persefonei

I powrócisz na nawie do wyspy Eei,

Więc sobie zaraz wspomnij, że tam moje ciało

Nie pogrzebione w zamku Kirki się zostało.