W zamku twym, gdzie dni wszystkie wśród tęsknej żałoby

Płyną jej, a na płaczach schodzą nocne doby.

Godności twej nikt nie wziął, a królewskie włości

Telemach zawsze trzyma, uprawia w cichości;

Czasem na ucztę sprasza, jak czynić należy

Temu, który najwyższą władzę w kraju dzierży,

A sam bywa zapraszan. Rodzic twój na łanie

Osiadł sobie i w mieście nigdy nie postanie.

Łoże jego nie świeci makatą tam żadną

Ni chlajnami642; na zimę ma izbę czeladną,