Na brzegu z długą żerdką siedzący rybacy
Rybom zdradliwą pastwę rzucają do toni,
Wbitą na róg wołowy748; rybki idą do niej
I trzepocące na brzeg porwane są wędką:
Z takim oni trzepotem śmigli w otwór prędko,
Gdzie ten smok żreć ich począł, a w najsroższej męce
Krzycząc, do mnie błagalnie wyciągali ręce.
Nigdym okropniejszego nie spotkał widoku
W burzach morskich i w przygód przeróżnych natłoku.
Wymknąwszy się z Charybdy i Skylli przesmyku,