Tobie na drogę do dom, z mojego natchnienia,

A oznajmić ci przy tym, jak wiele zmartwienia

Czeka cię w zamku twoim. Przecierp te boleście

I nie zwierz się nikomu z mężów lub niewieście,

Żeś z tułaczki powrócił. Znoś, choćby najciężej

Znieść ci przyszło, obelgę każdą od tych męży”.

Na to przebiegły Odys:

„Żaden człowiek żywy

Nie poznałby cię, bóstwo, choć jak przenikliwy!

Bowiem często odmienną postać bierzesz na się.