Kto inny wracający z tak długiej podróży

Jakżeby do dom spieszył, do żony, do dziatek —

A ty nie pytasz nawet o ich los i statek,

Pierwej nim się przekonasz o małżonki cnocie,

Która na zamku siedzi samotna w tęsknocie

I łzami się zalewa dzień i noc nieboga,

Nigdy też nie wątpiłam, czując, że ta błoga

Chwila przyjdzie, gdy wrócisz, lecz sam, bez drużyny.

Zerwać zaś z Posejdonem nie chciałam z przyczyny,

Że to brat mego ojca. Gniewem on zażarty