A powiedz mi, skąd jesteś, jakieś przeżył straty?”

Rzekłszy to, boski pastuch powiódł go do chaty,

Posadził, z chrustu wiązki zrobiwszy podnóże,

Na rozciągniętej koziej od sypiania skórze,

Szerokiej i kosmatej. Odys się ucieszył

Z gościnnego przyjęcia i ze słowem śpieszył:

„Przyjacielu! Zeus da ci, da każdy bóg inny

Wszystko, czego sam pragniesz, żeś taki gościnny!”

A tyś mu, Eumaju, odparł słowem takim:

„Grzech byłby i biedniejszym niźli ty żebrakiem