Chociaż Zeus na ich sprawki pogląda przez szpary,

Gdy do dom zrabowane uwożą towary —

Nieraz myśl o odwecie naprawdę zatrwoży.

Ale ci choć ich przestrzegł zapewne głos boży

O karze, jaka spadnie na te dziewosłęby,

Najechawszy dom cudzy, łakomymi gęby

Chłoną wszystkie zasoby, dobytek domowy;

I dzień, noc, które z łaski miewamy Zeusowej,

Nie jedną, nie dwie obiat sprawia ta drużyna;

Na te hulanki nie wiem skąd już starczy wina.