Wpadłszy na trop, wciąż trzymał, niezrównany gończy.

Teraz zbiedniał; pan jego przepadł gdzieś daleko,

Więc mu źle pod niedbałych służebnic opieką.

Bo to tak z tą czeladzią — niech pan nie napędza,

Zaniedba obowiązku, rąk sobie oszczędza.

Zeus wszechmocny odziera człowieka z połowy

Cnej poczciwości, odkąd ten bierze okowy”.

To powiedziawszy, odszedł w głąb pysznych podwoi,

Do izby, kędy świetny tłum gachów się roi;

Tymczasem Argos w śmierci pogrążył się mroku,