Oby wrócił, we własnym ukazał się domu:

Wraz z synem spadłby na nich podobien do gromu”.

Gdy to mówi, Telemach naraz głośno kicha1000,

Aż się w izbach rozległo; ona się uśmiecha

I pastuchowi słowa posyła skrzydlate:

„Idź i sprowadź przychodnia tu w moją komnatę.

Czyś baczył, jak on kichnął, kiedym to wyrzekła?

Znak jawny, że swym cieniem śmierć gachy oblekła!

Padną wszyscy, przeznaczeń spełnią się wyroki!

Jeszcze jedno — lecz w piersi ukryj to głębokiej: