Boski pastuch szedł prosto po rozmowie onej

Między gachów, gdzie tłum ich siedział zgromadzony,

I rzekł do Telemacha po cichu, do ucha,

Z obawy, że go który z tych gachów podsłucha:

„Już odchodzę, mój drogi, do trzód, do zagrody,

By w twym i mym dobytku nie było tam szkody;

Ty zaś tutaj we dworze na wszystko uważaj,

A najlepiej na siebie: nic się nie narażaj,

Gdyż Achiwi na jakiś zamach się sposobią.

Oby Zeus ich wygubił, nim złego coś zrobią!”