Rzekł — i strząsnąwszy bogom wychylił do spodu

Czaszę — i oddał w ręce pasterza narodu,

A ten odchodził z głową na piersi zwieszoną

Zasępiony — coś złego przeczuwał on pono...

Przecież zguby nie uszedł... Pallas go w swe pęty

Omotała — padł włócznią Telemacha pchnięty!

Więc wróciwszy znów zajął dawne swe siedzenie.

Wtem Atene, bogini, wzbudziła natchnienie

W sercu Penelopei, Ikariosa córy,

Że gachom się ukaże, znijdzie do nich z góry,