Niech więc człowiek od zbrodni ucieka jak może,

A co bóstwa mu dają, przyjmuje w pokorze.

Snadź i tu strasznie broją gachy rozwydrzone

Trawiąc cudzy dobytek, znieważając żonę

Męża, który już może jest w drodze z powrotem,

I tylko go nie widać. Radzę myśleć o tym,

Żebyś się z nim nie spotkał — i wynieść się z bogiem,

Bo gdy wróci na wyspę, stanie przed swym progiem —

Nie obejdzie się w murach tego tu mieszkania

Między nim a gachami oj! bez krwi przelania”.