Słabszy od wszystkich istot, co po świecie chodzą,

Nie myśli, że weń kiedyś nieszczęścia ugodzą,

Póki bóg daje dzielność i dobrych nóg parę.

Lecz gdy bóstwa nań spuszczą cierpienia za karę,

To choć z opornym wstrętem, znosi je, jak umie;

Taka bowiem jest zmienność w tym ludzkim rozumie.

Jak zmiennymi bywają dnie, które Zeus zsyła.

I mnie ongi szczęśliwsza gwiazda też świeciła,

Alem wiele nabroił ufny w moc ramienia,

W plecy ojca i braci mojego plemienia.