I jelonkowi, jak się z jego łap wyrywał.

Widziałem też i chiton na nim: ta sukienka

Jak łuska na cebuli suchej była cienka,

A miękka, a białości jako słońce ćmiącej.

Wtedy on w oczach niewiast był zachwycający.

Dodam jeszcze, a słowa rozważ sobie moje,

Że nie wiem, czy Odysej z domu wziął te stroje,

Czy też jaki przyjaciel dał mu na okręcie,

Czy kto obcy, chcąc gościa uczcić na przyjęcie,

Bo dużo miał życzliwych ten mąż niezrównany!