A tak cię udaruję, przyjaźnią zaszczycę,

Że każdy, kto cię spotka, zazdrością zapała.

Lecz już wiem, co się stanie — jakbym przeczuwała:

Ani Odys nie wróci, ni ciebie w te strony

Odeślą, bo ten dom nasz już osierocony:

Nie ma w nim Odyseja! Gdy ten gospodarzył,

I gościa przyjąć umiał, i hojnie obdarzył.

Wy zaś, dziewki! słać łoże, myć gościowi nogi!

Piękne wnieść tu poduszki, kołdry! Niech sen błogi

Aż do porannej zorzy trzyma go w pościeli!