Swego wnuka, całując w oczy, w oba lica.

Autolyk dziarskim synom krzątać się zaleca

I sposobić biesiadę. Ci rozkaz spełniają,

Ciągną pięcioletniego ciołka, zarzynają,

Drą ze skóry, na ćwierci rąbią, te znów sieką

Na drobniejsze kawały, na rożnach je pieką

Ponad żarem i gościom rozdają pieczenie.

Tak dzień cały, aż słońca zagasły promienie,

Cieszyli się u wspólnej rodzinnej biesiady.

Lecz po słońcu, gdy ziemię owinął mrok blady,