— Przeciwnie, pani — odparł — to chleb z najprzedniejszej etampskiej mąki.

— Po czym to pan poznaje? — zagadnął Eugeniusz.

— Po białości, po smaku.

— Chybaś pan nosem smakował, bo widziałam, jakeś wąchał kawałek chleba — rzekła pani Vauquer. — Stajesz się pan coraz oszczędniejszym i z czasem dojdziesz chyba do tego, że wdychanie wyziewów kuchennych będzie dla pana dostatecznym pożywieniem.

— Wtedy zastrzeż pan sobie własność wynalazku, a dorobisz się pięknego majątku — zawołał urzędnik z Muzeum.

— Dajcież państwo pokój! — rzekł malarz — ojciec Goriot chciał tylko dowieść swym postępkiem, że był w rzeczy samej fabrykantem makaronu.

— Jak widać, z pańskiego nosa mogłaby być retorta — rzekł znów urzędnik z Muzeum.

— Co? — podchwycił Bianchon — re...

— Re-zeda.

— Re-flektor.