— Re-zerwa.

— Re-duta.

— Re-netka.

— Re-zydent.

— Re-nifer.

— Re-torama.

Osiem odpowiedzi posypało się niby grad kul ze wszystkich stron sali. Wrażenie było tym śmieszniejsze, że ojciec Goriot spoglądał po zgromadzonych z głupowatą miną człowieka, który usiłuje zrozumieć cudzoziemską mowę.

— Re? — powtórzył pytająco, zwracając się do siedzącego obok Vautrina.

— Re-umatyzm, mój starowino! — zawołał Vautrin, uderzając Goriota po głowie i wtłaczając mu kapelusz aż na oczy.

Biedny staruszek tak osłupiał po tym napadzie niespodziewanym, że przez kilka minut siedział nieruchomy. Krzysztof sądził, że pan Goriot nie je już zupy i zabrał mu talerz; lecz nieborak nie spostrzegł tego i poprawiwszy kapelusz, opuścił łyżkę na stół w mniemaniu, że talerz znajduje się na swoim miejscu.