— To, co pan mówi, świadczy o dobrym sercu.
— Ma kuzyn ładny pierścionek — rzekła Eugenia. — Czy wolno go obejrzeć?
Karol wyciągnął rękę, zdejmując z niej pierścionek; Eugenia zarumieniła się, muskając końcem palców różowe paznokcie młodego człowieka.
— Patrz, mamo, jaka piękna robota.
— To grubo pozłacane — rzekła Nanon, przynosząc kawę.
— Co to takiego? — spytał Karol, śmiejąc się.
I pokazał podłużny garnek z ciemnej gliny, polewany wewnątrz, okolony smugą popiołu, w którego głąb sypała się kawa, wracając na powierzchnię wrzącego płynu.
— To kawa gotowana — rzekła Nanon.
— A, droga ciociu, zostawię przynajmniej dobroczynny ślad mego pobytu. Strasznie jesteście zacofani! Nauczę was robić kawę w maszynce Chaptal.
I próbował wytłumaczyć system maszynki Chaptal.