— Jeżeli umie być wdzięcznym, da mi dwa powozy z pięknymi i rączymi końmi! — rzekła Akwilina.

— Zażądaj stu tysięcy funtów renty dla mnie!

— Szal kaszmirowy!

— Zapłać moje długi!

— Ześlij apopleksję na mego wuja!

— Rafaelu, skwituję cię za dziesięć tysięcy franków renty!

— Sypią się donacje! — zauważył rejent.

— Mógłby mnie uleczyć z podagry!

— Spraw zniżkę na giełdzie! — wykrzyknął bankier.

Zdania te padły niby snop iskier kończący fajerwerk. Te wściekłe pragnienia raczej były wyrzeczone serio niż żartem.