Gdy pobożna kobieta oczekuje swego męża, męża którego brak odczuwa blisko od czterech miesięcy, wówczas oddaje się ona staraniom tualetowym230 o wiele bardziej wyszukanym niż młoda dziewczyna czekająca na swego pierwszego oblubieńca.
Cnotliwa Karolina tak była pochłonięta przygotowaniami na wskróś osobistymi, że zapomniała iść na mszę o ósmej godzinie. Zamierzała wprawdzie wysłuchać mszy porannej, ale drżała z obawy utracenia rozkoszy pierwszego spojrzenia swego Adolfa, w razie gdyby miał przybyć wczesnym rankiem. Pokojówka, która z uszanowaniem zostawiła swą panią w jej gotowalni231, dokąd kobiety pobożne i popryszczone nie wpuszczają nikogo, nawet męża, zwłaszcza gdy są nieco chude, pokojówka usłyszała aż trzy razy nawoływanie: „Jeżeli to pan, to daj mi znać natychmiast!”.
W tej chwili turkot jakiegoś zaprzęgu wprawił cały dom w drżenie; Karolina wykrzykuje, łagodząc ton swego głosu, aby ukryć gwałtowność swego prawowitego wzruszenia.
— Och! To on! Biegnij Justysiu! Powiedz panu, że czekam go tutaj. Karolina osunęła się na miękką berżerkę232; nogi uginały się pod nią.
Okazało się, iż turkot pochodził od wozu rzeźnika.
Wśród tych wzruszeń przepłynęła niepostrzeżenie pora mszy o godzinie ósmej. Pani zaczęła prowadzić dalej swoją tualetę, gdyż było to właśnie przy ubieraniu. Pannie służącej pofrunęła już na głowę, rzucona z gotowalni, koszula z gładkiego, wspaniałego batystu, z prostą obrąbką233, podobna do tej, jaką podawała swej pani codziennie od trzech miesięcy.
— O czym ty myślisz, Justyno. Mówiłam ci, abyś wzięła koszulę z tych bez numeru.
Koszul bez numeru było tylko siedem lub osiem, jak w najwspanialszych wyprawach234. Są to koszule, w których błyszczą najwyszukańsze hafty, koronki, trzeba być królową, młodą królową, aby mieć ich tuzin. Każda z tych koszul Karoliny była obrębiona walencjankami235 u dołu, zaś jeszcze zalotniej przybrana u góry. Ten szczegół obyczajowy ułatwi może w świecie męskim zrozumienie wewnętrznego dramatu, jaki odsłania ta koszula, tak wyjątkowo odświętna.
Karolina włożyła pończochy fil d’Ecosse236, małe prunelowe237 trzewiczki na korkach238 i gorset najbardziej poprawiający naturę. Kazała się uczesać w sposób, w którym jej jest najbardziej do twarzy i włożyła najzgrabniejszy czepeczek239. Zbytecznym byłoby mówić o szlafroczku. Kobieta pobożna, mieszkająca w Paryżu i kochająca swego męża, umie dobrać nie gorzej od najzalotniejszej kokietki te ładne materie240 w paski, skrojone w formie surducika, zapinane za pomocą tych łapek i guziczków, które zmuszają kobietę, aby je zapinała na nowo dwa lub trzy razy w ciągu godziny, z minkami mniej lub więcej zachwycającymi.
Msza o dziewiątej, msza o dziesiątej, wszystkie msze przeleciały wśród tych przygotowań, które są dla kochających kobiet jedną z ich dwunastu prac Herkulesa.