— Co? — odpowiada przerażony utajonym drżeniem, jakie wyczuwa w głosie Karoliny.

— Przyrzeknij mi, że nie będziesz się gniewał?

— Dobrze.

— Że nigdy nie będziesz miał do mnie żalu.

— Nigdy. Mówże...

— Że mi przebaczysz i że nigdy nie będziesz mi o tym wspominał.

— Ależ, mówże już!...

— Zresztą, ty sam jesteś wszystkiemu winien.

— Albo powiedz nareszcie, albo odchodzę...

— Tylko ty jesteś w stanie wybawić mnie z kłopotu, w jaki się wpakowałam... i to tylko przez ciebie!...