— Ależ chcę wiedzieć...
— Chodzi o...
— No?...
— O Justysię.
— Nie mów mi już o niej, oddaliłem ją, nie chcę jej widzieć na oczy, jej zachowanie naraża twoją reputację...
— I cóż mogą mówić? Co mówią o mnie?
Scena zmienia się, następują uboczne objaśnienia, które wywołują rumieniec na twarzy Karoliny, z chwilą gdy obejmuje doniosłość domysłów jej najlepszych przyjaciółek, zachwyconych, że mogą znaleźć tak osobliwe pobudki dla wytłumaczenia jej cnoty.
— Widzisz Adolfie, to wszystko twoja wina! Czemu mi nic nie powiedziałeś o Fryderyku?...
— Jakim? Wielkim? Królu pruskim?
— Oto są mężczyźni!... Obłudniku, czy chcesz wmówić we mnie, żeś o nim zapomniał tak naraz, o twoim synu, synu panny Zuzanny Beaminet?