Otóż, nie jest rzeczą bezużyteczną zauważyć tutaj, że dla kobiet miłość stanowi zupełne rozgrzeszenie: mężczyzna, który mocno kocha, może popełnić wszelkie zbrodnie, jest zawsze biały jak śnieg w oczach tej, którą kocha, jeżeli umie kochać tak, jak ona tego pragnie. Zaś co do kobiety zamężnej, kochanej czy nie, czuje ona tak dobrze, że honor i dobra sława jej męża są dobrem jej dzieci, że działa zawsze jak kobieta kochająca, tak silnie rysuje się tutaj interes społeczny.
To głębokie poczucie jest dla niejednej Karoliny źródłem wielu małych niedoli, które na nieszczęście dla tej książki mają i smutną stronę.
Adolf zrobił fałszywy krok. Nie będziemy wyliczać wszystkich sposobów zrobienia fałszywego kroku, to by równało się wytykaniu palcem osobistości. Weźmy za przykład wszystkich występków społecznych jedynie ten, który nasza epoka usprawiedliwia, przyjmuje, rozumie i popełnia najczęściej, kradzież legalną, łupiestwo dobrze zamaskowane, oszustwo wybaczalne, o ile się powiodło, jak np. wejście w porozumienie z odpowiednimi czynnikami, aby sprzedać swoją posiadłość, o ile można, jak najdrożej miastu, departamentowi, itd.
Zatem Adolf, chcąc się pokryć (to znaczy odzyskać swój kapitał w przededniu jakiegoś bankructwa) umaczał palce w postępkach niedozwolonych, i które mogą zaprowadzić człowieka, co najmniej jako świadka, przed sąd przysięgłych. Nie wiadomo nawet, czy zbyt przedsiębiorczy wierzyciel nie będzie uważany za wspólnika winy.
Uważcie266, że we wszystkich bankructwach, dla firm najbardziej szanowanych, pokryć się jest uważane za najświętszy obowiązek, ale chodzi o to, aby nie było zanadto widać podszewki tego pokrycia.
Adolf, zakłopotany, gdyż jego adwokat poradził mu, aby sam nie przedsiębrał żadnych kroków, szuka ucieczki w Karolinie, uczy ją jak lekcji, wbija jej w głowę całą sprawę, uczy ją ustaw, czuwa nad jej tualetą267, ekwipuje ją jak okręt mający być spuszczony na morze, wysyła ją do sędziego, do syndyka268. Sędzia jest człowiekiem na pozór surowym, pod którym to płaszczykiem kryje się stary hulaka; widząc wchodzącą ładną kobietę, przybiera najpoważniejszą minę i mówi bardzo gorzkie słowa na rachunek Adolfa.
— Żal mi pani bardzo, że pani związała swe życie z człowiekiem, który może na panią sprowadzić wiele przykrości; jeszcze parę spraw tego rodzaju, a opinia jego będzie zupełnie zrujnowana. Czy pani ma dzieci? Niech mi pani wybaczy to pytanie, jest pani tak młodą, że jest ono zupełnie naturalne... — i sędzia przysuwa się jak może najbliżej do Karoliny.
— Mam, panie sędzio.
— Och, mój Boże! Cóż za przyszłość! Pierwsze moje współczucie było dla pani jako małżonki; ale teraz żal mi pani podwójnie, myślę o matce... Ach, ileż pani musiała wycierpieć, przychodząc tutaj. Biedne, biedne kobiety!
— O, panie sędzio, pan zechce mi dopomóc, prawda?