— Więc go spotkałeś, tego tapicera?
— Tak.
— A przecież mówiłeś mi, że jeździłeś tylko powozem.
— Ależ, moje dziecko, żeby wynająć powóz, trzeba go najpierw znaleźć...
— A, więc go zapewne spotkałeś w dorożce...
— Kogo?
— Oczywiście salon. Albo Braschona! Jedno i drugie jest równie prawdopodobne.
— Ależ bo nie chcesz mnie wysłuchać! — wykrzykuje Adolf, myśląc, iż długim opowiadaniem zdoła uśpić posądzenia Karoliny.
— Słuchałam cię aż nadto długo. Wiem już, że od godziny kłamiesz mi wszystko jak z nut.
— Już nic nie powiem.