Obszedł się ze mną tak srogo?
Gdyby chciał, mógłbym radosny, stęskniony
Świat cały objąć drżącymi ramiony —
A nie mam nic i nikomu...
Stefan Lousteau
Wrzesień 1836, w zamku Anzy
— I pan ułożył te wiersze od wczoraj?... — wykrzyknął prokurator niedowierzająco.
— Och, mój Boże, tak, w czasie polowania, ale też znać to aż nadto! Byłbym pragnął sklecić dla pani coś lepszego.
— Wiersze są prześliczne — rzekła Dina, wznosząc oczy ku niebu.
— To wyraz uczuć, na nieszczęście zbyt prawdziwych — odparł Lousteau z wyrazem głębokiego smutku.