— Słowo „świństwa” jest równie delikatne jak pański żołądek.

— Och, lubię świństwa — wykrzyknął wielki malarz.

— To modne słowo w najlepszych towarzystwach — odparł Mistigris — posługują się nim w traktierni pod czarną kwoką.

— Pańskim guwernerem musi być zapewne jakiś słynny profesor, pan Andrieux z Akademii Francuskiej albo pan Royer-Collard? — spytał Schinner.

— Mój preceptor nazywa się ksiądz Loreaux, obecnie wikariusz w Saint-Sulpice — odparł Oskar, przypominając sobie nazwisko spowiednika kolegium.

— Dobrze pan robił, żeś się wychowywał prywatnie, uniwersytet to nazbyt uniwersalne. Ale pan wynagrodzisz swojego księżynę?

— Z pewnością, zostanie kiedyś biskupem — odparł Oskar.

— Dzięki wpływom pańskiej rodziny — rzekł poważnie Jerzy.

— Może przyczynimy się do tego, aby zajął właściwe dla siebie miejsce, bo ksiądz Frayssinous bywa często u nas w domu.

— A, zna pan księdza Frayssinous? — spytał hrabia.