— Głupi smarkacz — rzekł Jerzy. — Gdyby nie on, hrabia byłby się ubawił. Ano trudno, dobra była lekcja. Jeżeli mnie kiedy przyłapią na rozmawianiu w dyliżansie!...
— Och, tak, to bardzo głupie — rzekł Józef Bridau.
— I pospolite — dodał Mistigris.
Podczas gdy się dobijało interesu między panem Margueron a hrabią de Sérisy przy udziale obu rejentów i w obecności pana de Reybert, eks-rządca udał się wolnym krokiem do siebie. Wszedł do domu nic nie widząc i usiadł na kanapie w salonie, gdzie młody Husson wsunął się w najciemniejszy kąt, gdyż blada twarz opiekuna matki przeraziła go.
— I cóż, mój drogi — rzekła Estella, wchodząc dosyć zmęczona wszystkim, co musiała zdziałać — co tobie?
— Moje dziecko, jesteśmy zgubieni i to bez ratunku. Nie jestem już rządcą Presles, straciłem zaufanie hrabiego.
— Dlaczego, skąd?!
— Ojciec Léger, który jechał w Pietrkowym dyliżansie, objaśnił go o sprawie Moulineaux: ale nie to wydarło mi na zawsze jego łaskę...
— A co?
— Oskar wyrażał się źle o hrabinie, i wypaplał o chorobach hrabiego...