— Cóż, drogi panie, jedź pan dalej! Czyż nie słucham? W Paryżu słuchać w milczeniu to pochwała.

— Czy ma pan dosyć? — rzekł Lucjan.

— Czytaj pan — odparł szorstko dziennikarz.

Lucjan przeczytał następny sonet, ale przy tej lekturze był wpółżywy: nieprzenikniony chłód Stefana zmroził jego recytację. Gdyby lepiej znał życie literackie, wiedziałby, że u autorów milczenie i szorstkość w podobnej okoliczności zdradzają zazdrość wywołaną pięknym dziełem, tak jak zachwyty wyrażają przyjemność wzbudzoną przez lichotę, która uspokaja ich miłość własną.

SONET XXX. Kamelia

Kwiat każdy jakieś słowo natury wyraża:

Triumf piękna, miłości róża głosi światu,

Wdzięk prostoty z fiołków płynie aromatu,

A skromność białej lilii w blask się przeobraża.

Lecz kamelia z potwornych kultur wirydarza182