Bywa, że człek niejeden żywi jeno pragnienie,
By roznieść kurzawę w olimpijskiej arenie,
A jeżeli osiągnie metę powózka chyża,
Mniema, iż go ku bogom palma zwycięstwa zbliża.
Inny znowu się wspina do kurulnych204 zaszczytów,
Zabiegając o względy tłumu zmiennych Kwirytów205.
Tamten zaś opatruje zbożem własne spiżarnie,
Licząc, wiele206 też korcy207 z rynków libijskich zgarnie?
Ów zaś z zamiłowaniem ziemię pługiem obrabia;
Nigdy w myśl mu nie przyjdzie siąść na pokład korabia208