I ze strachem żeglować przez cieśninę myrtojską209:

Ponad skarby Attala210 woli zagrodę swojską.

Kupiec, gdy go na morzu groźny nęka huragan,

Chwali włości swe ciche, zyskom nie szczędzi nagan.

Lecz niebawem w świat płynie na skołatanej łodzi,

Boć niełatwo z dochodem niepokaźnym się zgodzi

Niejeden zaś wytrawny pieczeniarz211, biesiad wyga,

Przed kielichem starego massyku212 się nie wzdryga,

Wśród łąki, co drzew cieniem i nurtem wody chłodnie,

Na gnuśnych wczasach całe przepędza popołudnie,