Niegdyś przy pełnym, z różami na głowie
Malobatrową313 łyszczącej oliwą.
My pod Filippi314 walczyliśmy razem,
Gdzie tak sromotnie zgubiłem w popłochu
Tarczę, gdy męstwo naszych pod żelazem
Padło, w skrwawionym tarzając się prochu.
Lecz mię drżącego pośród nieprzyjaciół
Wyrwał Merkury315 i przechował w chmurze;
A tyś do mordów, bracie, tak się zaciął,
Żeś z portu wypadł, w nowe lecąc burze.