A on ucierpi w corocznym dochodzie.

Pan wielki ziemią znudzon, co mu rodzi,

Nawet to morze połyka oczyma:

Z majstry, z czeladzią olbrzymi wał grodzi,

Że nawet ryba pływać już gdzie nié ma.

Lecz z czarną troską chodzi on jak struty —

Gdzie bądź się ruszy, tuż za nim śmierć blada:

Ona na okręt miedzią wskróś okuty

Wsiądzie, i konno gdy jedzie, z nim wsiada.

Nic cię nie broni od tych trwóg napaści