Niejeden zaś wytrawny pieczeniarz9, biesiad wyga,

Przed kielichem starego massyku10 się nie wzdryga,

Wśród łąki, co drzew cieniem i nurtem wody chłodnie,

Na gnuśnych wczasach całe przepędza popołudnie,

Wielu obóz pociąga — dźwięki trąb i surem11,

Które przeczuciem wojny napełniają ponurem

Serca matek. — Myśliwy w kniei przepędza noce,

A gdy warchlak marsyjski w sidłach mu się szamoce

Lub gdy wierne ogary wpadną na trop jelonka,

Ja, gdy czoło uczone w święte przystroję bluszcze,