parków Cezara...” „Mam czas, nie jestem leniwy, więc z tobą
pójdę wszędzie”. Stuliłem uszy, niepomny prestiżu
jak zgłupiały osiołek, gdy wielki przytoczył go bagaż.
On znów: „Zważywszy mój talent, już widzę, że się nie wzdragasz
z Wiskiem2, z Wariusem3 mnie równać w przyjaźni... Boć przecie któż skrobnie
tyle wierszy za jednym zamachem? Kto równie nadobnie
tańczy jak ja? Niech się schowa Hermogen4! Jam w śpiewie Seireną5!”.
Tu mi udało się wścibić pytanie: „Masz matkę ubogą
lub krewniaków na swojej opiece?” „Nie! Nie mam nikogo!
Wszystkich złożyłem do grobu”. „Szczęśliwi!... Jam został ci jeno...