Nie uśpi świegot ptaszków go wesoły,
Ani dźwięk lutni ukołysze słodki.
Od niskiej strzechy biednego rolnika
Sen nie ucieka; znajdzie go na łące
Pod drzew sklepieniem, nad brzegiem strumyka
W Tempe9, gdzie wieją zefiry chłodzące.
Kto poprzestaje na samej potrzebie,
Ten się nie boi zhukanych mórz grozy,
Czy Arktur10 z burzą spuszcza się po niebie,
Czy sprowadzają wiatr wschodzące Kozy11.