Ani się skarży, gdy grad mu wytłucze

Piękne winnice; a drzewa w ogrodzie

Przez ciężkie mrozy ucierpią lub tucze;

A on ucierpi w corocznym dochodzie.

Pan wielki ziemią znudzon, co mu rodzi,

Nawet to morze połyka oczyma:

Z majstry, z czeladzią olbrzymi wał grodzi,

Że nawet ryba pływać już gdzie nié ma.

Lecz z czarną troską chodzi on jak struty —

Gdzie bądź się ruszy, tuż za nim śmierć blada: