wszelkich tajemnic niech strzegą, bogów błagają i proszą,

by utrapionym wróciło szczęście, przed dumnym uciekło...

Nie tak jak teraz, oprawna w mosiądz i trąby rywalka,

fletnia, lecz cienka i prosta, dziurek niewiele mająca,

nutę umiała podawać, chórom przygrywać skutecznie

i swym brzmieniem napełniać niezbyt zapchane siedzenia,

ludem nielicznym zajęte; wtenczas on bowiem był szczupły92,

cnych obyczajów, oszczędny, pełen skromności i wstydu.

Lecz gdy zwycięski swe pola począł rozszerzać, a miasta

rozleglejszym otaczać murem i w czasach świątecznych,