Z najady1 białych ściekających palców
Na podobieństwo pocałunku pokarm
Chwyta, tak w mrocznych chyliłem godzinach
Wargę nad jego dłońmi, by nasycić
Duszę pokarmem: był nim sen głęboki.
Twój wizerunek jeno w liść uwieńczę,
A tyś mi obraz przyozdobił świata!
I urok wszelkich rozkwitłych gałązek
Przewyższył takim blaskiem pałającym,
Żem walił się na ziemię, upojony,