Ludzie do śmiechu i ludzie do zgrozy —

Przetwarzał się do gruntu: oto byli.

Ale gdy gasła gra i gdy kurtyna

Bez szmeru, jak powieka ubarwiona

Szminką, opadła przed magiczną grotą

Zamarłą, a on w mrok stąpał, to przed nim

Tak się olbrzymia scena rozścielała,

Jak przed źrenicą na zawsze rozwartą

I porażoną bezsennością, której

Kurtyna nigdy nie przesłoni czuła: