Teatr okropny, realności scena!

Tedy9 zeń wszystkie opadały kunszty

Przeobrażenia, jak szmaty, i biedna

Drżąca duszyczka szła, patrząc dziecięco.

Tedy wplątany był w grę bezlitosną,

Niepojmujący, jak wzrosła w torturę;

I każdy krok wciąż głębiej, niż poprzedni,

I bezlitosny każdy znak milczący:

Oblicze nocy brało udział w spisku,

Wiatr się sprzysięgał, wiaterek łagodny,