I wszystko przeciw niemu. Pospolitych

Dusz nie usidla tak los mroczny, czułym

Stawia potrzaski nad siły. I wzeszedł

Dzień taki, gdy się podźwignął, i oko

Udręką wysilone pragnął skąpać

W przeczuciach i snach wiotkich, tedy zrzucił,

Jak nadto ciężki płaszcz z bark zgiętych, życie

Mocnym i drobnym gestem, już nie bacząc

Na rozetlony pył u skraju płaszcza:

Postaci, które kruszyły się w nicość.