Tak go wspomnijcie. Niech struny dostojne

Wskrzeszą go, drżące tą nieludzką dolą,

A mnie pozwólcie zamilknąć: tu kres ów,

Kędy się słowa skąpe łamią w wargach.

III

O, jego głos mieć, aby wznieść tę skargę!

Z jego godnością królewską móc stanąć

Przed wasze oczy z moją skargą. Wtedy

Godzina byłaby zaiste wielka,

I królewskości poblask na mnie, więcej,