Opoja w władcy źrenicę wtłoczone,

Indziej Don Filip ze zmorą przywartą

Do szyi: to Kaliban2. — Wszystko trupy.

Więc pojęliśmy, kto był ów umarły:

Czarodziej wielki z największych szalbierzy!

I z domów naszych zawartych wyszliśmy,

I poczęliśmy gadać, prawiąc, kim był.

Lecz któż to był w istocie, kimże nie był?

Spod jednej maski wpełzał w inną larwę3,

Z zewłoku ojca przeskakiwał w syna,