Z samego siebie; lwa, owcę nieśmiałą,

Lub biesa-głupka, albo okropnego

Diabła, i tego, i jeszcze tamtego,

I mnie, i ciebie. A to ciało było

Losem wewnętrznym w żużel przepalone,

Jak żar węglowy, on trwał w palenisku

I patrzał na nas, którzy się gnieździmy

W zawartych domach, jako salamandra

W ogniu: źrenicą obcą, martwą, białą.

Był jako władca krwawy. Wokół bioder