Naryte6 było tajemniczym szyfrem,

I tysiąc głosów zadławiła w krtani,

I rozwaliła człon po członie ciało,

Gięte brzemieniem niezrodzonych istnień.

Tu stał. W następstwie po nim któż mu zrówna7?

Jakiż duch piersi labirynt zaludni

Tłumem postaci, zrozumiałych nagle,

Zatrzaśnie dreszczem okropnej rozkoszy?

Tej, którą trwonił, nie mogliśmy ująć,

I dziś, gdy zabrzmi imię, wzrok wlepiamy